Instalacje bezpieczeństwa pożarowego w projekcie budynku?

Aktualizacja: 7 sierpnia, 2026 by Redakcja

Konstrukcja, instalacje sanitarne, zasilanie elektryczne, HVAC. Kiedy projekt budynku trafia na stół, to właśnie te elementy zwykle zgarniają najwięcej uwagi. Ochrona przeciwpożarowa? Często traktowana z niższym priorytetem, jako coś, co „trzeba dogadać z rzeczoznawcą”, zamiast jako pełnoprawną część koncepcji architektonicznej. A szkoda, bo dwa systemy, które rzadko opisuje się razem, choć w praktyce pracują ramię w ramię, potrafią zdecydować o tym, czy pożar w budynku skończy się ewakuacją, czy tragedią.

Mowa o przeciwpożarowym wyłączniku prądu i systemie oddymiania.

Przeciwpożarowy wyłącznik prądu

Zacznijmy od podstaw. Obowiązek stosowania przeciwpożarowego wyłącznika prądu (PWP) jest wymogiem prawnym wynikającym z przepisów o ochronie przeciwpożarowej budynków oraz z rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki. Dotyczy to sporej listy obiektów: budynków wielorodzinnych powyżej określonej wysokości, obiektów użyteczności publicznej, hal produkcyjnych. Innymi słowy, jeśli projektujesz coś większego niż dom jednorodzinny, prędzej czy później to zagadnienie się pojawi, więc lepiej mieć je na radarze od samego początku, a nie dogrywać w ostatniej chwili.

Co PWP właściwie robi? Odcina prąd. Ale nie wszędzie, bo obwody, które muszą działać podczas pożaru, np. oświetlenie awaryjne czy pompy przeciwpożarowe, zostają czynne. Cała reszta instalacji elektrycznej w danej strefie idzie w dół. Dlaczego to takie ważne? Bo strażacy gaszą wodą, a woda plus czynna instalacja elektryczna to kombinacja, której nikt rozsądny nie chce testować na żywym organizmie.

Sam zestaw PWP to dwa elementy: urządzenie wykonawcze, czyli fizyczny rozłącznik z automatyką, oraz urządzenie sygnalizujące, które świeci, informując jednoznacznie, że zasilanie faktycznie zostało odcięte. Uruchomić można je zdalnie, przyciskiem przy wejściu, z którego korzysta straż, albo lokalnie, przy samym urządzeniu. Brzmi prosto, ale diabeł tkwi w szczegółach: dobór parametrów, obudowy, sposobu integracji z rozdzielnią, to wszystko musi wynikać z projektu uzgodnionego z rzeczoznawcą ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych, a nie z katalogu wybranego „na oko”.

CZYTAJ  Przyłącze wody do działki bez domu – jak doprowadzić wodę?

Na rynku są certyfikowane rozwiązania gotowe do wpięcia w taki projekt, jak PWP marki D+H Polska, dostępne zarówno w wersji standardowej, jak i rozszerzonej, z dodatkowym obwodem pożarowym i opcją integracji z rozdzielnią ppoż.

Prąd odcięty, a co z dymem?

Tu robi się ciekawie, bo samo wyłączenie zasilania nie rozwiązuje głównego problemu. To nie ogień zabija najwięcej osób w pożarach, tylko dym i toksyczne gazy spalinowe. W budynkach wielokondygnacyjnych i wielkopowierzchniowych to właśnie one decydują, czy ludzie zdążą się wydostać. Dlatego system oddymiania to nie dodatek „bo tak wymaga norma”, tylko realny czynnik decydujący o życiu i śmierci przy ewakuacji.

Fizyka stojąca za tym rozwiązaniem jest zaskakująco prosta: efekt kominowy. Gorący dym unosi się do góry i wychodzi przez okna albo klapy dymowe umieszczone wysoko, na przykład na klatce schodowej, a świeże powietrze wchodzi od dołu przez okna lub drzwi napowietrzające. Cały ten balet koordynuje centrala oddymiania: dostaje sygnał z czujki albo przycisku, po czym uruchamia napędy zgodnie z zaprogramowanym scenariuszem. Do małego budynku wystarczy centrala kompaktowa. Do czegoś większego, z możliwością rozbudowy, modułowa. A gdy trzeba obsłużyć naprawdę wiele stref naraz, wchodzi centrala panelowa.

Dobór konkretnego rozwiązania, liczby stref, mocy napędów, typu centrali, powinien wynikać z rzetelnej analizy obiektu i obowiązujących norm, w tym normy EN 12101 dotyczącej zasilania systemów odprowadzania dymu i ciepła. Firmy takie jak D+H Polska od lat dostarczają kompleksowe systemy oddymiania dla budynków wielorodzinnych, biurowców, hal przemysłowych i obiektów użyteczności publicznej, w tym wsparcie projektowe już na etapie planowania inwestycji, więc nie trzeba tego ogarniać w pojedynkę.

Najważniejszy jest plan!

PWP i oddymianie to formalnie dwie osobne instalacje, projektowane i uzgadniane niezależnie. Ale w praktyce działają jak jeden system bezpieczeństwa. Odcięty prąd bez sprawnego odprowadzenia dymu nie chroni nikogo przed zadymioną klatką schodową. A sprawne oddymianie bez dobrze zaprojektowanego PWP naraża strażaków na dodatkowe ryzyko w trakcie akcji.

CZYTAJ  Nowoczesne żaluzje aluminiowe – przegląd dostępnych modeli

Wniosek jest prosty, choć w praktyce często ignorowany: oba systemy powinny trafić do koncepcji budynku możliwie wcześnie, a nie zostać dograne w pośpiechu tuż przed odbiorem, kiedy każda zmiana architektury czy tras kablowych oznacza dodatkowe koszty i nerwowe telefony. Konsultacja z dostawcą, który oferuje realne wsparcie techniczne już na etapie projektu, zwykle oszczędza więcej niż koszt samej konsultacji.

Artykuł sponsorowany

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia przeglądania i zapewnić prawidłowe funkcjonowanie strony. Korzystając dalej z tej strony, potwierdzasz i akceptujesz używanie plików cookie.

Akceptuj wszystkie Akceptuj tylko wymagane